czwartek, 1 maja 2008

Turecka angora

Przepraszam wszystkich, że był tu tak długo zastój, ale wiadomo szkoła ważniejsza. Zresztą kwiecień nie należal do jakiegoś wspaniałego okresu w mym życiu, raczej było na odwrót... Ale koniec z tym. Jest maj i zaczynam wszystko jeszcze raz od nowa, aby zapomnieć słowa "Znowu w życiu mi nie wyszło..."
Dzisiaj napiszę o pewnej rasie kotów - tureckiej angorze. Rasę, której jedna fotografia obudziła u mnie miłość do kotów de novo.

Jest to jedna z pierwotnych ras kotów (czyli takiej która, powstała bez udziału człowieka tylko na podstawie upodobań kotów co do partnera) i jedną z najdłużej istniejących.
Skąd pochodzą? Tak naprawdę nie wiadomo. Prawdopodobnie pochodzą one z górzystych rejonów Wschodniej Anatolii, gdzie dzięki odizolowaniu mogły wykształcić swój niezwykły wygląd, a gdzie zostały przywiezione przez egipskich kupców. Takie koty jak omawiana tu rasa znane były w Turcji już dawno temu (stąd nazwa "turecka"). Nie były one w domach u bogatych ludzi, nie były pupilami władców - były "dachowcami". Drugi człon swojej nazwy, zawdzięczają stolicy kraju. Ale o tym za chwilę.

Turecka angora była pierwszą pół - długowłosą rasą w Europie. Do Francji dotarły już w XVI wieku, natomiast do Włoch sto lat później. Z kotów chodzących w słotę za oknem, stały się szybko ozdobą salonów. Dobra passa nie trwała jednak wiecznie. Swoje miejsce straciły na rzecz persów, których (chwileczkę!) były przodkami i protoplastą. Angorom groziło wyginięcie i zapomnienie w wiatrach dziejów.

Pomoc przyszła z ojczyzny. Był rok 1930. W Turcji prawie w ostatniej chwili powstał program hodowlany, realizowany do dziś w ogrodzie zoologicznym w Ankarze, gdzie owe koty są traktowane jak jeden ze skarbów narodowych. Ankara, czyli dawniejsza Angora to właśnie miejsce, dzięki którym mówimy o angorze (podobne nazwy, nic dziwnego). Zresztą zwierzęta o długim, jedwabistym włosiu są specjalnością Turków i z tego powodu słowo angora, dawniej nazwa stolicy, zostało synonimem zwierząt o właśnie takich cechach futra. Ale wróćmy do kotów i ochrony rasy przez rząd turecki. Hodowla w ogrodzie zoologicznym była początkiem powrotu tureckiej angory do świadomości ludzi. Program jej ratowania rozpoczął się od przywiezienia do zoo kotów odpowiadających fenotypowo wymaganiom rasy. Właśnie stamtąd na początku lat 60. XX wieku, jedna para trafiła do USA zapoczątkowując linię hodowlaną. Nie był to pierwszy przyjazd przedstawiciela tej rasy na nowy kontynent. W XIX wieku przybyły tam pierwsze angory. Nie były to jednak koty dla każdego - ich cena wynosiła około 3500 dolarów! Z początkiem jednak XX wieku spotkał je los innych przedstawicieli z całego świata.

Rasa oficjalnie zaakceptowana w USA na początku lat 70. XX wieku, a pod koniec lat 80. w Europie. W naszym kraju pierwsi przedstawiciele zjawili się w połowie lat 90. XX wieku. Obecnie rasa ta odzyskała popularność i hodowana jest w wielu krajach (ale konia z rzędem temu, kto znajdzie dużo hodowli w Internecie - strasznie trudna sprawa). Co ciekawe angorą przez długi czas nazywano wszystkie koty długowłose. Jednak w błędzie jest ten kto myśli, ze pochodzą one od manuli. Czemu? Wystarczy spojrzeć na wcześniejszy post poświęcony temu gatunkowi.

Do dziś bardzo cenione są całkowicie białe koty z dwukolorowymi oczyma (taki typ preferuje Zoo w Ankarze). Oprócz jednak czysto białych kotów (z którą to barwa są najlepiej kojarzone), istnieje dzisiaj wiele odmian barwnych, m.in:


  • biała (okrywa śnieżnobiała, oczy pomarańczowe, niebieskie lub różnokolorowe);
  • czarna (okrywa kruczoczarna, oczy pomarańczowe);
  • niebieska (okrywa niebieskoszara, oczy pomarańczowe);
  • czarna dymna (okrywa biała z czarnymi końcami włosów, oczy pomarańczowe);
  • niebieska dymna (okrywa biała z niebieskimi końcami włosów, oczy pomarańczowe);
  • srebrzysta tabby (okrywa srebrzysta z czarnymi pręgami, oczy pomarańczowe lub zielone);
  • ruda tabby (okrywa jasnoruda z ciemnorudymi pręgami, oczy pomarańczowe);
  • brązowa tabby (okrywa brązowa z czarnymi pręgami, oczy pomarańczowe);
  • niebieska tabby (okrywa niebiesko - kremowa z niebieskim pręgami, oczy pomarańczowe);
  • kaliko białe, rude i czarne (okrywa: plamy pomarańczowe dwukolorowa czarna, niebieska, ruda lub kremowa z białym, oczy pomarańczowe ).
Choć rożnokolorowe angory zyskują na popularności, nadal najbardziej popularne jest umaszczenie "klasyczne".

Jest kot o sporym temperamencie i mały psotnik, wymagający od właściciela uwagi. Jest przywiązany do rodziny (i to bardzo), z którą mieszka, choć często zdarza się tak, że specjalnymi względami darzy tylko jedną z tych osób. Nie sposób mu wskazać kto to ma być - tak jak ludzie przyjaciół wybiera z własnej woli i takich jakich on chce. Wśród nich zdarzają się także osobniki nieufne wobec obcych. Ale czy takie nie zdarzają się i wśród domowych mruczków? Jedno z wspomnień mojego taty, które dotyczy kotów, jest o kocie, który wchodził za zapiecek i nie pozwalał wejść do domu. Pilnował wejścia przed obcymi jak pies, a jak trzeba było skoczył na obcego. U angor też mogą zdarzyć się tacy delikwenci, choć w większości są otwarte i przyjaźnie nastawione. Chętnie żyja w stadzie, choć mają tendencje do dominacji. Nie lubią jednak samotności. Z natury wesoły i żywiołowy (najlepiej czuje się w domu z ogródkiem , gdzie można dać upust temu żywiołowi na czterech łapkach, gdzie bawią się, biegają i mogą sprawdzić wszystkie zakamarki wokół nich), ale także zdecydowane i potrafią postawić na swoim domagając się pieszczot. Z tego też powodu nie należą do cichych domowników - głośno upominają się o swoje, no i jeszcze skacze - wysoko. Jest to kot silny, zwinny i bardzo "wysportowany". Ma również dobrze zachowany zmysł łowiecki, przez co jest wyrafinowanym myśliwym, czekającym by złapać wszystko co się rusza. Posiada także niebywałą inteligencją - takie połączenie mistrza świata i wielokrotnego medalisty na olimpiadzie z miłym, mądrym urzędnikiem, przy czym jego ruchy pełne są gracji godnej światowej klasy baleriny, aktywnym przez większość swego życia. Życie z nimi nie zawsze należy do łatwych (no jak nie dosyć, że kot inwidualista to i właściciel nie lepszy xD), ale nie należy także do nudnych.

A teraz krótka charakterystyka jego wyglądu i innych cech wyglądu...

Ciało. Długie, smukłe, gibkie i muskularne. O budowie harmonijnej.

Sierść. Jedwabista, miękka w dotyku, pozbawiona podszerstka, nie kołtuni się i nie filcuje (w zasadzie rzadko). Wystarczy wyczesywać raz lub dwa razy w tygodniu, ale regularnie. Może być w różnych barwach. Długa. Lekko faluje na kołnierzu, bryczesach i brzusku. Latem krótsza (koty pomagają właścicielowi w odpowiednim utrzymaniu jej xD), albowiem linieją (z wyjątkiem ogona). Ślady kołnierza na szyi i lekkie "portki" na tylnych kończynach. Futro zdaje się lśnić podczas ruchu zwierzęcia.

Ogon. Proporcjonalny do ciała (nie za długi i nie za krótki). Przypomina kitę lisią. Mocno owłosiony.

Szyja. Zgrabna, szczupła.

Głowa. Klinowata. Średniej wielkości.

Uszy. Spiczaste i duże. Często zakończone pędzelkami a'la ryś. Z kępkami włosów wewnątrz małżowiny.

Oczy. W kształcie migdałów - duże, okrągłe, lekko skośne. Ich kolor harmonizuje z ubarwieniem włosia.
Łapy. Długie i smukłe. Kończyny tylne dłuższe niż przednie. Stopy małe, owalne z kępkami sierści między palcami.

Koty należące do tej rasy nie są duże - ich waga waha się w granicach 2,5 - 5 kilogramów. Natomiast długość życia wynosi od 12 do 15 lat. Niestety nie są pozbawione wad często skracającym im życie.


Ich dobra zdrowie może pogorszyć się z kilku powodów. Nie znoszą dobrze gwałtownych zmian temperatury (ja też :/). Inne ich kłopoty są związane ze słynną białą barwą ich sierści. Gen, który warunkuje tak piękną barwę, warunkuje też:

  • głuchotę;
  • wysoką śmiertelność płodów;
  • uszkodzenia serca;
  • inne.

Zresztą głuchotą szczególnie są zagrożone osobniki niebieskookie. Obecność niebieskiego oka może wskazywać, że nasz czworonożny przyjaciel jest głuchy od strony tego oka (dotyczy to też tych kotów, które mają różnokolorowe oczy). Ogólnie dotyczy to wszystkich, nawet nierasowych przedstawicieli tego gatunku. Nie znaczy to, że głuchy przyjaciel nie może prowadzić normalnego życia. Ale na pewno nie powinien być dopuszczany do dalszej hodowli i żyć pod naszą czułą opieką.

A wracając jeszcze na chwile do koloru białego. Kot biały nie jest biały! Często mogą występować skłonności do występowania jednej lub kilku innych barw. Mówiąc jeszcze o genetyce: w Korei Południowej w 2007 roku nawet sklonowano kota rasy turecka angora. Bezszczelność... ze strony człowieka dla natury...

Mimo wszystko nigdy chyba nie przestanę marzyć o białej angorce z niebieskimi oczami lub takimi jak bursztyn.

PS. Świstak, teraz zagadka! Jak ochrzciłam kota na trzeciej fotografii od góry? ^^

piątek, 11 kwietnia 2008

Homo Sapiens?! Akurat... xP

Hmm... Właściwie planowałam napisać o czym innym, ale moje plany przekreślił artykuł na Onet.pl . Dlaczego? Może dlatego, że do tej pory nie mogę uwierzyć w głupotę, jaką reprezentują ludzie! Właściwie czy mogę te stworzenia nazywać ludźmi, czy mogę je nazywać Homo Sapiens? Chcą zabić nawet pół miliona kotów W Chinach trwa oczyszczanie stolicy przed Olimpiadą. Zaczęło się wielkie polowanie na bezpańskie koty - pisze "The Daily Mail" I nie tylko na koty, jak można przeczytać w komentarzach, także na psy. Ale czy tylko? A może rząd Chin robi wielkie pustki przed Olimpiadą i zabija wszystkie większe zwierzęta? Na Olimpiadzie jest pewna dyscyplina, wprawdzie nie związana z kotami, ale końmi, ale to nie zmienia obrazu rzeczy. No i te konie wraz z jeźdźcami "tańczą" w rytm muzyki. Coś pięknego. Gdyby teoretycznie taki koń uciekł spotkałby go los kotów. Zabijanie zwierząt, które czują - czy może być coś bardziej okropnego? Które mają właścicieli... Mają? Zaraz się okaże... Przez Olimpiadę w Pekinie zginą najprawdopodobniej tysiące kotów. Masowy mord na zwierzętach zaczął się w momencie, gdy władze ogłosiły, iż futrzaki przenoszą groźne choroby zakaźne, np. wirus zapalenia płuc.Na ulicach rozgrywają się dantejskie sceny. Sześć bezdomnych kotów, w tym ciężarne kotki, zostały zatłuczone kijami przez wychowawców z przedszkola. Wiem, że dwie rzeczy nie mają granic. Nie pamiętam jaka była ta pierwsza, ale pamiętam, że to jeszcze nie udowodnione... Natomiast głupota to rzecz całkowicie bezgraniczna. I nie wiem tylko kogo większa: rządu, który ogłasza plotki czy tych wszyskich ludzi, którzy mu wierzą. Najgorsze jest to, że ta nagonka jest wszechobecna i nawet małe dzieci w tym uczestniczą! U mnie na wsi była taka zasada nie pokazywania zabijania świń dzieciom. Co mają świnie hodowane na kiełbasę i szynkę do kotów? Do nich może niewiele, ale do psychiki tych dzieci dużo. Otóż zdarzył się przypadek, że jakieś dzieciaki podejrzały to. Wpadły potem na pomysł, że będą bawić się w zażywanie świń. Nie będę mówić jak się to skończyło, jeśli dodam, że użyły prawdziwych narzędzi do tego używanych... Więc co może wyrosnąć z takich dzieci? W najlepszym wypadku osoby nie czułe na cierpienie, w najgorszym zacznie się od kotów, skończy na ludziach... Hmm, choć z drugiej strony jak patrze na to co się dzieje na świecie to nasuwa mi się pytanie, czy to może nie lepiej jak się wykończymy nawzajem?! Co przeżyły te koty i w jakich męczarniach umarły nigdy nie będziemy wiedzieć. A najbardziej mi szkoda tych nie narodzonych kotków - ich jedyną winą było to, że były kotami... Nawet zwierzęta, które mają właściciela, często skończą na ulicy - ich dotychczasowi opiekunowie mają dla nich tyle litości, że sami ich nie zabijają, ale wyrzucają wprost za drzwi. To chyba najsmutniejsze. Zostawię to bez komentarza i tylko z jednym pytaniem: czy można tak po prostu wyrzucić coś co się oswoiło na ulicę? Polecam przeczytać "Małego Księcia", a mianowicie fragment o oswajaniu, zanim ktokolwiek będzie próbował na to pytanie odpowiedzieć. Na ulicach znalazły się nie tylko koty. Za nimi poszła miejska biedota - ludzie łapią, pakują do klatek i wywożą zwierzęta za miasto. Tam koty są zabijane.W Pekinie żyje około pół miliona tych zwierząt - czytamy na stronach "The Daily Mail". Zabijane... Mordowane... Przez ludzi.... Przez głupotę.... Każde zwierzę zasługuje na życie. No może nie każde... Taki Homo Sapiens - czy naprawdę zasługuje na to by istnieć w wielu przypadkach? Dlaczego mianuje się panem życia i śmierci dla często bezbronnych zwierząt? Nie dlatego, że musi się pożywić, ale dlatego, że ma takie widzimisię! Ale najgorsze jest to, że nawet u nas można spotkać takich ludzi... A kiedy w Polsce kociarstwo zaczniemy wybijać? Wszędzie ich pełno. Roznoszą choróbska i pchły,i resztki jedzenia. Załatwiają się wszędzie. Sikają na koła aut. ~Aska , 10.03.2008 21:56 a ja osobiscie nienawidze kotow poprostu nie znosze !!! z reguly lubie zwierzeta ale te mnie tak strasznie obrzydzaja . Roznasza ta wstrętną toksoplazmoze, jak umrzec w pokoju z jednym kotem to cie zeżre bleeee a w marcu to poprostu na wymioty mnie zbiera jak sie .... gdzie popadnie ....poprostu obrzydliwe zwierzęta .. a ci chinczycy dobrze robią !!! A wy ludzie zamiast wydawac na jakis piasek zeby kot sie wysral na whiskasy i sterylizacje byscie lepiej pomogly dla jakiegos dziecka co w afryce umiera z glodu , na malarie lub cos podobnego ~rozsadna , 10.03.2008 21:06 Nie mówię już o fragmencie, gdzie pewien człowiek chwali się, że "wytresował" tak psa, że przynosi mu zagryzione mruczki i dostaje nagrodę... Doprawdy brak słów. Ludzka głupota chyba naprawdę nie ma granic. Roznoszą choróbska... Jasne, a ludzie to nie? Kiła, HIV, żółtaczka typu A, różyczka, grypa... i miliony innych chorób! Nie jesteśmy święci! Ale istnieje coś takiego jak szczepionki co może ograniczyć choroby i u ludzi, i u zwierząt. Pchły? A my roznosimy wszy, glizdy, tasiemce, co gniektórzy też pchły. No i jeszcze rzyby i bakterie, które choć mikroskopowe też są organizmami żywymi. Nie jesteśmy też tacy porządni. Resztki jedzenia w reklamówkach, ogryzki, zgniłe owoce i warzywa znajdziemy w wielu rowach i to jeszcze w plastykowych opakowaniach, które rozkładają się czasem przez wieki! I kto tu szkodliwy? A co do załatwiania się wszędzie... Psy tak, ale koty - naprawdę przez tyle lat mieszkam na wsi i jeszcze się nie spotkałam z kupą kota na środku przejścia. Może dlatego, że koty je starannie zakopują? Ale za to widziałam ludzi przy często uczęszczanych drogach pod drzewkiem... :/ Rozumiem to, że ktoś może nie lubić, brzydzić się nawet kotami, ale czy można z tego powodu zabijać je? Czy można aż tak krzywdzić? "Roznasza ta wstrętną toksoplazmoze" - tak tego nie da się zaprzeczyć, ale czy ktoś sprawdził, gdzie jeszcze można nią się zarazić? I że to nie koty są głównymi roznosicielami tej choroby?! Dlaczego pozwalamy zaślepić się tak uprzedzeniom?! Ciemnota... "a w marcu to poprostu na wymioty mnie zbiera jak sie .... gdzie popadnie ..."- a ludzi to co? Takie tłumaczenie można używać tylko wtedy, kiedy nie ma się żadnego arumantu! To co ja mam zabijać ludzi, bo mnie brzydzi taka głupota?! Ludzie nie ośmieszajmy się! Czy w takim razie możemy mówić, że jesteśmy istotami rozumnymi? Najlepiej oddaje to komentarz, który na tej stronie znalazłam: Kiedyś Gombrowicz kwestionował istniejące podziały gatunkowe w świecie ludzi i zwierząt. Twierdził np., że jakiemuś prymitywowi bliżej jest do glizdy, niż np. do Kanta i mówienie o jednym gatunku ludzkim jest nieporozumieniem. Czy życie inteligentnego kota jest naprawdę mniej warte, niż życie takiej "rozsądnej" (autorka wyżej zamieszczonego komentarza - przyp. red.)? Z powodu zabicia takiego kota miałbym większe wyrzuty sumienia, niż z ukatrupienia "rozsądnej". Rupert36 , 10.03.2008 22:49 Jak jest naprawdę nie każdy oceni postawiając się na miejscu tych zwierząt...

poniedziałek, 31 marca 2008

Serwal

Serwal - mówiąc szczerze prawie zapomniałam o nim, choć był to jeden z pierwszych gatunków, które potrafiłam rozpoznać. No nic dziwnego... Nawet teraz przed oczami mam jego wygląd: mordka kota domowego, wielki tułów a'la puma - z tym kojarzą mi się serwale. No i te ogromniaste uszy na który to widok zawsze się uśmiecham...

Serwal, czyli po łacinie Leptailurus serval lub Felis serval. Jest ładnym (żółtawy z brązowym lub szarym odcieniem, posiadający cętki, choć można spotkać także osobniki melanistyczne, czyli po prostu czarne, zwłaszcza w Kenii na górzystych terenach, a także takie u których cętkowanie nie występuje na karku, tułowiu lub w pasie barkowym) ssakiem z rodziny kotowatych (czy inne są na tej stronie?) o smukłym ciele i długich kończynach. Krótkie info o nim:

Wysokość w kłębie:od 54 do 62 cm
Długość ciała (bez ogona): od 67 do blisko 100 cm (wg niektóry
ch źródeł do 85 cm)
Długość ogona: 24 do 45 cm
Masa ciała: 8-18 kg
Miejsce zamieszkania: obszary stepowe, Afryka
Pożywienie: małe ssaki, antylopy, ptaki, czasem jaszczurki, węże, świeża trawa, owoce
Dojrzałość płciowa: 2 lata
Czas trwania ciąży: od 67 do 77 dni (średnio 74)
Ilość młodych: 1-4
Dojrzałość płciowa: średnio 821 dni
Długość życia: 19 lat (zwykle do 17, w ogrodach zoologicznych czasami 20-23 lata)
Pod ochroną (przepisy Konwencji Waszyntonskiej - CITES)13 podgatunków zagrożonuch (w tym jeden na granicy wymarcia); 9 na 41 krajów w których występuje obowiązuje całkowity zakaz polowania :(

No i właściwie to wszytko co można o nim powiedzieć. Wszystko? Nie. Ale inne informacje nie pochodzą już tylko z encyklopedii lub wikipedii, więc za tłumaczenie nie ręcze. No, ale czego się nie robi, aby powiedzieć się więcej?

Serwal dzieli się na kilka podgatunków, które różnią się przede wszystkim miejscem w jakim występują, choć nie tylko często są to minimalne róźnice np. w deseniu (na obszarach bardziej mokrych zazwyczaj mają piękniejsze oznakowania). Należy przy tym pamiętać, że tak jak w przypadku zebry nie spotkamy dwóch osobników o takim samym układzie plam (pasków xD) Dlatego często trudno sklasyfikować podgatunki jakichkolwiek zwierząt. U serwala wyróżniamy 14 powszechnie uznanych podgatunków:

Leptailurus serval serval - Prowincja Cape
Leptailurus serval beirae - Mozambik
Leptailurus serval brachyura - zachodnia Afryka, Sahel, Etiopia, Sierra Leone
Leptailurus serval constantina - Algieria - Atlas (ostatnie doniesienia o kotach w tych górach są sprzed 20 lat)
Leptailurus serval hamiltoni - wschodnie Transwal
Leptailurus serval hindeio - Tanzania
Leptailurus serval ingridi - Namibia, południowa Botswana, południowe Zimbabwe, południowo-zachodnia Afryka
Leptailurus serval kempi - Uganda
Leptailurus serval kivuensis - Demokratyczna Republika Konga, Angola
Leptailurus serval liposticta - północna Angola
Leptailurus serval lonnbergi - południowo-zachodnia Angola
Leptailurus serval mababiensis - północna Botswana
Leptailurus serval robertsi - zachodnie Transwal
Leptailurus serval togoensis - Togo, Benin

Są to samotniki, żyjące w całej Afryce (od południa Sahary aż do południowych krańców
kontynentu) w populacjach, które są od siebie oddzielone. Wyginęły całkowicie z Prowincji Przylądkowej i północnej Sahary. Zagrożone są także w Maroku i Algerii. Zamieszkują głównie sawanny i obszary dookoła i tropikalnych lasów deszczowych, choć nie pogardzą również terenami z łatwym dostępem do wody, choć są to często siedliska w odizolowanych geograficznie miejscach. A najlepiej jakby były jeszcze porośnięte wysoką trawą.

Ale co pozwala mu przeżyc w tak rożnorodnych środowiskach? Oczywiście jego budowa i skuteczność w polowaniu. Długie nogi i ogromne uszy. Przy tym wysoka specjalizacja i skuteczność większa niż lwa i lamparta. Nic dziwnego, że jego piękno i zdolności docenili już starożytni Egipcjanie. Tym bardziej, że kot ten łatwo daje się oswoić. Nic dziwnego, że widzieli go chętnie jako towarzysza polowań na ptaki i w świątyniach (chyba wszyscy wiedzą, że Egipcjanie czcili koty jako święte?) Dzisiaj także można je spotkać w domach ludzi. Co nie jest wcale dla tych dzikich kotów dobre, bo męczą się tylko w czterech ścianach betonowego mieszkania - rzadko zdarzają się ludzie potrafiący zapewnić im odpowiednie warunki. Koty te często przez to też trafiają do ZOO, zamiast cieszyć się wolnością... :( A wszystko często tylko po to, aby pokazać, że stać kogoć na nie. Zresztą najwięcej dzikich zwierząt mają Amerykanie. Kto nie slyszał o tygrysach w przydomowym ogródku czy krokodylach w basenie na podwórzu?! Czasem mi się wydaje że nie mają oni za grosz wyobraźni. Czy oni nie zdają sobie sprawy jak krzywdzą te zwierzęta? Trzymają także pewną fybryde powstałą w wyniku krzyżówki serwala z zwykłym kotem (jest to jeden z przykładów hybryd międzygatunkowych, może kiedyś napisze coś na ten temat szerzej). Powstała jak można łatwo się domyślić w USA. Znana jest pod nazwą savannah, a wygląda tak jak ukazuje obrazek obok.Serwale nie są tępione przez miejscowych, ba często są wręcz mile widziane jako tępiciele gryzoniów. Choć oczywiście nie zawsze tak jest, czasami ludzie widzą w nich tylko morderców hodowlanego drobiu...

Długie kończyny (stosunkowo najdłuższe do wielkości ciała u kotów) pozwalają mu wykonać wspaniałe skoki (nawet na wysokość 3 metrów!), a jednocześnie pozwalają zobaczyć więcej w trawie. Dlugość nóg jest spowodowana wydłużonymi "stopami". Długie nogi nie tylko u zwierzat ale także u ludzi, kojarzą się większości z szybkością. No i tu może niektórych spotkać rozczarowanie! To, że są wlaśnie wydłużone "stopy" a nie "przedramiona" jak u geparda powodują, zże biega w tempie, które można porównać do biegu zwykłego domowego pupilka.
Drugą sprawą są jego uszy. Czarne z jedną jasną łatką. Pełnią podobną rolę jak u fenków (lisy pustynne). Są to swego rodzaju klimatyzacja dla tych zwierząt. W uszach pod cienką warstwą skóry znajdują się naczynia krwionośne. Przepływ krwi pod tą delikatną warstwą powoduje, że krew może się ochłodzić - nic właściwie jej nie izoluje! Z tej też przyczyny uszy u zwierząt mieszkających w obszarach zimniejszych są mniejsze niż u ich kuzynów, a także marzną nam uszy zimą!
U serwali jednak pełnią jeszcze jedną ważniejszą role: pozwalają przetrwać. W kociej rodzinie właśnie uszy serwala reprezentują najlepsze narzędzie do odbioru dźwięków. Dla serwala to właśnie dźwięk pełni ważniejszą role niż wzrok. Nic dziwnego: jak znaleźć potencjalny podwieczorek w wysokiej trawie? To tak jakby szukaś się w dojrzałej kukurydzy, tyle że tam nie jest to wszytko posadzone w rządkach. Gdyby serwal miał polegać tylko na wzroku, wątpie czy znalazłby jakiegokolwiek gryzonia. Uszy dla niego pełnią wręcz role radaru (a my ludzie myślimy, że to nasz wynalazek...) lokalizującego najmniejsze popiskiwanie. Często nie muszą nawet widzieć ofiarę aby zaataować, nie muszą ich obserwować. Wystarczy im jeden precyzyjny skok... (poluje wyłącznie na ziemi) A jest bardzo utalentowanym myśliwym: średnio 40% polowań się udaje podczas dnia i 59% podczas nocy. Poluje o różnych porach dnia, choć serwal preferuje raczej zmierzch (godziny: 22.00-23.00 i 4.00-5.00 rano) niż upalny środek dnia. Kocice z młodymi często jednak wybierają dzienne łowy z uwagi na małe (wiele drapieżnikow zagrażających serwalkom jest aktywne w nocy, więc lepiej je pilnować niz narażać...).
Lubi tereny łowieckie znajdujące się blisko zbiorników. Nie boją się wody. Wchodzi do niej chętnie po rybki i... żaby! Łapie także ptaki w locie! Natomiast serwale gardzą padliną. Może, dlatego że tak jak domowe mruczki lubią się pobawić "obiadem" przed konsumcją.

Samice z reguły są mniejsze od samców, które też mają większe rewiry niż samice. Zdarza się, że terytoria kilku kotek nakładąja się na siebie, jednak trudno spotkać dwa dorosłe osobniki chętnie przebywające ze sobą. Swoje terytorium zaznaczają uryną, łlina i znakami wydrapanymi za pomocą pazurów... Komunikują się za pomocą ostrych krzyków, warczenia, mruczenia. Wyjątkiem samotniczgo trybu życia jest ruja u kotek. Gody nie mają miejsca w określonej porze roku. Można wtedy zobaczyć "zafascynowane sobą" pary składające się z płci żeńskiej i męskiej. Potem następuje ciąża, a po niej rodzi się kilka mlodych, najczęściej troje. W momencie narodzin ważą ok. 250 g, dokładnie uśredniając wartości 263 g (dla porównania przeciętna dorosła świnka morska ok. 800 g). Mleko ssą przez 4-7 tygodni. Oczka otwierają w ciągu 10 dni po urodzeniu. Z matką zostają natomiast około roku. W tym czasie uczą się od niej technik polowania i jak przetrwać. Matka jak wspomniałam poluje zazwyczaj w dzień, chowając przedtem młode w norze lub w wysokiej, gęstej trawie, często zmieniając kryjówkę. Toleruje tylko własnych synów aż nie będą mogli się usamodzielnić, córki mogą tolerować dłużej, do osiągnięcia dojrzałości.

Wrogami serwali są: hieny i inne afrykańskie psowate, lamparty i ludzie polujące na nie dla ich futra... Aby zrobić jedno futro z serwala trzeba zabić 13 dorosłych osobników!

Serwale możemy także zobaczyć w Polsce. Zobaczymy je w ogrodach zoologicznych w Gdańsku, Krakowie, Łodzi, Warszawie, Wrocławiu i Zamościu.